Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Żuławski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Żuławski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 lutego 2016

Dzień Artysty Wyklętego.

Tak powinien zostać nazwany dzień śmierci Andrzeja Żuławskiego.

Wczoraj znalazłam w sieci tę notatkę:

http://wyborcza.pl/1,75475,19666241,pozegnanie-i-triumf-andrzeja-zulawskiego-odejscie-bylo-jego.html


Co rzec więcej?


Jako reżyser i pisarz nieodmiennie wywierał na mnie ogromny wpływ. Konsumując jego dorobek artystyczny wgryzałam się w każde słowo/obraz i nieustannie polemizowałam z jego osobą w myślach. Przyznam, że niektóre słowa spod jego pióra nie dawały mi długo w nocy zasnąć. Czułam się rozedrgana emocjonalnie jak postacie z jego filmów - nic nie mogło być zwykłe i chyba to było celem jego twórczości.

Kiedyś odważyłam się napisać do niego list, potem drugi. Na każdy otrzymałam odpowiedź dokładnie w jego stylu; enigmatyczną, niepokojąco-kojącą, a przy tym pełną szacunku i docenienia, powodującą chęć dalszego kontaktu. Poprzestanę już tylko na kontaktach via film/książka.


Pierwszy film Żuławskiego oglądałam spod stołu w dużym pokoju. Z "Trzeciej części nocy" została mi w pamięci tylko scena karmienia wszy i głos matki przy kolejnych sekwencjach "to nie film dla dziecka". Byc może właśnie wtedy przestałam być dzieckiem, a może jeszcze nim byłam spoglądając kilka lat później w "Przekroju" na zdjęcie Żuławskiego z Zośką na kolanach nad brzegiem basenu?


Jego filmy zostały pokazane w TVP Kultura. Tylko te, które realizował w Polsce. Czy jest nadzieja, że kiedyś zobaczę "Cosmos" w polskiej wersji? Wątpię...