Pokazywanie postów oznaczonych etykietą musical. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą musical. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2014

Siostra, będzie musikal*.

Sześcioletni brat tak właśnie prezentował nadciągający film  i tak ten gatunek do dzisiaj nazywamy. Musikal nie musi być zły. Musikal może być fascynujący jak np. "Skrzypek na dachu" czy "Hair". Ogladający "Matura to bzdura", wiedzą zapewne, kto jest autorem literackiego pierwowzoru ;-)

- Podpowiem, Mickiewicz nadał taki tytuł swojemu dziełu, który często jest odniesieniem do ludzi starych.
- Nędznicy?



Nie było nędznie, nie. Jednakże nie było oszałamiająco. Miłym zaskoczeniem dla ucha był dla mnie Rusell Crowe. Robotycznie śpiewającym okazał się być Hugh Jackman. Myślę, że C3PO lepiej odśpiewałby jego partię, albo taki Chewbacca. Hugh niech pozostanie przy prężeniu ciała na ekranie, bo to mu wychodzi znacznie lepiej. Miłym i wzruszającym odkryciem był głos Anne Hathaway. Najzabawniejszą postacią Sacha Baron Cohen, którego długo nie mogłam rozpoznać w charakteryzacji.

- Kurde, taka fajna historia ale czy oni muszą ją śpiewać?!

Niemniej wytrwał na posterunku, bo okazało się, że Pan Gryzoń nie znał ani pierwowzoru Hugo ani żadnej z ekranowych adaptacji :D I dobrze teraz możemy obejrzeć wersję z Umą i Liamem :D

* fonetycznie po polsku zmiękczone s jak w wyrazie siny :)

Radosnej, zdrowej i pełnej chwil spędzonych z bliskimi Wielkanocy
życzy
gwiezdna