wtorek, 4 września 2012

Róg obfitości.

 
Lato było obfite w chwile z książką. To pierwsze takie lato od lat :)

Początek stanowiły książki niełatwe, książki o wojnach lub dyktaturach, które powodowały śmierć wielu ludzi.
"Pocztówki z grobu" skończyłam tuz przed wyjazdem do Chorwacji a zdążywszy już nadczytać "Pamięć kości". Ta pierwsza o wojnie, na którą patrzył świat u schyłku XXw, a której przebieg obfitował w jednostkowe nieszczęścia ale także w zbiorowe mordy. Srebrenica...
Druga, pisana przez młodą amerykańską antropolog daleko ma się od serialu "Bones" chociaż postać główna jest także kobietą. Clea Koff po raz pierwszy spotkała się z pracą w terenie tuz po skończonych studiach. Najpierw praca w Rwandzie, potem w krajach byłej Jugosławii - wszędzie pracowała przy ekshumacji ciał z masowych grobów. Młoda wrażliwa dziewczyna nie uginała się pod presją trudów i niewygód podczas tej pracy, walczyła z przytłaczającą i wszechobecną świadomością śmierci niewinnych ludzi. Zdejmowane z ciał lub kości ubrania i artefakty nie pozwalały jej zapomnieć, że były to szczątki żywych, czujących istnień ludzkich, wśród których były kobiety, dzieci, starcy a nawet pacjenci szpitali...
Te dwie pozycje świetnie się uzupełniają dając jednoznaczny obraz ludzkości, która nie zmienia się od wieków... Tam gdzie idzie o władzę, bogactwo ludzkość nadal kreuje potwory zagłady, ba pozwala by reszta świata patrzyła czasami z przyzwoleniem cichych i tajnych aliantów ale najczęściej z wielką obojętnością mas, których konflikt nie dotyczy bezpośrednio.

Trzecia książka przypomniała okrucieństwo II wojny światowej. Najazd wojsk sowieckich na Finlandię zimą 1939 i przetrwanie młodego drwala Timo, który nie opuścił Suomussalmi jako jedyny mieszkaniec, i któremu udało się przeżyć sowiecką niewolę i doczekać powrotu rodaków.

"Miasto zakazane", Chiny, 1989r, Plac Niebiańskiego Pokoju i młody Amerykanin wmieszany w nurt zdarzeń jedynie dzięki temu, że chciał ujrzeć terakotową armię. Ta chęć popchnęła go do decyzji o towarzyszeniu swojemu ojcu dziennikarzowi w wyjeżdzie, który miał być miłą rozrywką wakacyjną dla nastolatka.

"Pływak" dwójka dzieci podróżująca po kraju i własnej przeszłości z ojcem, który zdaje się unosić na fali jakiejś nierealnej rzeczywistości po tym jak opuściła go żona uciekając na zachód. Narracja z pozycji nastoletniej dziewczynki wprowadza wieloznaczność i mglistość.

Potem seria kryminałów i ponowne spotkanie z Kurtem a także zapoznanie się z dwoma nowymi postaciami: Anastazją Kamieńską i Emmą Graham. O Kamieńskiej, o pardon o Marininie ;) zdarzyło mi się słyszeć opinie czytelników ale kryminał M Grimmes był całkowitym zaskoczeniem- niespodzianką. Emma jest córką zakochaną w mistrzowskiej kuchni własnej matki prowadzącej hotel w świecie kobiet. Dziewczynka spędza każde lato w hotelu pomagając w kuchni. Dowiaduje się o śmierci innej dwunastolatki sprzed 40 lat. Mająca dużo swobody Emma drąży temat na własną rękę.
" To kolejna rzecz, która mnie zdumiewa: matka właściwie gotuje na oko. Pewnego dnia dotarło do mnie, że jest to prawdziwe ART-JADŁO, w najgłębszym sensie...- że artysta po prostu w i e. Pozornie wydaje się, że działa na chybił trafił, trochę farby tu, trochę papryki tam, ale to nieprawda. Artysta ma takie wyczucie tego, co robi, że jego umysł i ręka same znają włąściwą miarę." Do tej lektury lepiej nie siadać głodnemu, bo kłębi się w niej masa aromatycznych, smakowitych i artystycznych opisów potraw matki Emmy ;D

"Blisko Jedenew" kolejne dzieci opowiadają o swoich przeżyciach wojennych. Tym razem są to żydowskie dzieci z domku na drzewie. Książka pisana wiele lat po i przez Niemca zrobiła na mnie wrażenie. Deliryczne przeskakiwanie z wizji w wizję, powtórzenia nadające tekstwoi znamiona męczęństwa, pomieszanie z idyllicznymi obrazami tego co "przed" utworzyło w mojej głowie obraz nie tyle fizycznego co psychicznego cierpienia bohaterek, co do których nie miałam do końca pewności; czy były dwie, czy tylko jedna?

Pisarka węgierskiego pochodzenia przedstawia kolejne pożegnanie z dzieciństwem. Rzecz dzieje się w przygranicznej węgierskiej miejscowości pełnej postaci dziwnych ale jakże prawdziwych. Osobliwą materią zdają się być nie tylko ludzie i ich losy co same słowa, które często miast porozumiewaniu się służą oddalaniu. To dziwne, że posiadając umiejętność mowy można się nawzajem nie rozumieć... Ta książka nie jest łatwa ale z pewnością jest osobliwa i zmusza do własnych refleksji.


Bardzo lubię cykl wydawnictwa Czarne Inna Europa przedstawiający różnorodność zdarzeń, miejsc, kalejdoskop postaci zawsze zapewnia mi świetną lekturę.

Obecnie czytam "Opowiadania z lewej ręki" Jesusa Moncada oraz "Dancing with darkness" Magsi Hamilton Little. Niestety wiem, że czytelnicze lato dobiega juz końca, grafik zapełnia się powoli, własne dzieci i cudze dzieci zaczną dostarczać kolejnych obowiązków, kolejnych wyzwań pomieszanych z domową codziennością.



Miłego dnia.


14 komentarzy:

  1. Recenzje bardzo zachęcające , szczególnie zainteresowała mnie ta kulinarna..
    O pięknym ujęciu astra nie wspomnę, cudowne .
    Pozdrawiam, Janiczek .
    Życzę wiele radości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję Janiczku i Tobie samej radości :)

      Usuń
  2. Niemała biblioteczka została pochłonięta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosik świetny :) Co do Grimes, to serii z Emmą nie czytałam, ale za to serię z inspektorem Jury znam prawie całą (na niemiecki przetłumaczone są wszystkie pozycje cyklu). Pierwszy raz mi ten styl kryminałów nie podszedł, dałam serii jednak drugą szansę i proszę, czytało mi się dobrze:)
    Pozdrawiam.
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opowiadanie historii kryminalnej oczyma dziecka wydało mi się bardzo nowatorskie i ożywcze, cykl ma tylko 3 części, więc może potem inspektor Jury wkroczy na scenę? pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Dałaś radę ! Ja sobie na długie zimowe wieczory czytanie odkładam w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. długie zimowe wieczory są dla mnie zbyt krótkie, korki kończę o 18, potem siadamy do kolacji, potem sprawdzam lekcje własnych dzieci, potem coś obejrzę albo i nie, bo spać trzeba - dla mnie tylko lato jest szałem czytelnictwa :)

      Usuń
  5. też trochę poczytałam. Właściwie troszeczku. Za intensywne lato było. Szykuję się na jesienne wieczory. Skorzystam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emko korzystaj koniecznie - kto czyta żyje podwójnie, dlatego czytuję równolegle więcej pozycji niż 1 ;)

      Usuń
  6. a mi ostatnio na nic nie wystarcza czasu. myślałam, że lato się skończy, czasu przybędzie, a okazuje sie, że to bylo tylko złudzenie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie tylko wakacje dają większy margines czasu, więc cieszę się, że wykorzystałam :)

      Usuń
  7. eh, czekam na takie lato, chociaż czytam coraz więcej, to chyba jest wprost proporcjonalne do wieku dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak to jest z ta proporcją, że ilość pozycji czytelniczych z wiekiem dzieci wzrasta - z jednej strony super, ale jest też drugie dno: problemami przestają być guzy, rozcięte kolana czy poplamiony podkoszulek. no cóż każdy czas ma swój urok ;)

      Usuń