sobota, 9 lutego 2013

Jak oka mgnienie.

Niesiesz takiego/taką do domu w zawiniątku, przy piersi, blisko jak skarb najcenniejszy całego życia, jako nadzieję i zapowiedź odmiany. I faktycznie nic potem nie jest już takie samo. Nic nie liczy się bardziej niż zawartość zawiniątka i chociaż padasz czasami na pysk, to chodzisz na rzęsach by nic złego nie stało się, by żaden cień nie zawisł nad jasną/ciemną główką. I tak zabiegana, zatroskana lecz niezmiernie szczęśliwa spełniasz się w nowej misji i nagle mieszkaniec zawiniątka stoi przed Tobą o głowę wyższy, nosząc rozmiar L i 44 numer buta. Ale jak? Ale kiedy? Ale dlaczego?

Skoro początki bywają monotonne, męczące czy trudne. Skoro odliczasz najpierw dni kolek, potem miesiące umiejętności by w chwilę potem wzruszać się pierwszym słowem, krokiem, przeczytaną książką, napisanym okrągłymi literkami zdaniem, wypowiedzianą zaskakująco dojrzałym tonem opinią. To może dlatego tak umyka i biegnie ku swojemu życiu, nieuchronnie, jakby mimowolnie? Ale kiedy, ale dlaczego? To już?!

I choćbyś miała nie wiem ile dzieci, to zaskoczenie jest nieodmiennie tak samo dotkliwie realne. I z rzewnością, patrząc na te wielkie stopy, rozpamiętujesz ich pulchny kształt zapamiętany z tego, że mieścił się w Twojej dłoni, pozwalał się zamknąć i całkowicie oddać w ponowne, zwenątrzmaciczne posiadanie. I jeśli to co robiłaś, robiłaś z myślą o więzi i bliskości, to wiesz, że mimo wieku i rozmiaru zawsze będziesz swojemu dziecku potrzebna. I że rzucisz wszystko kiedy tylko przyjdzie taka potrzeba.

Kolejny syn wyrasta z wieku chłopięcego nieuchronnie zmierzając ku rejonom atrakcyjnym dla nastolatków. Może temu tak ckliwo, że to syn najmłodszy, beniaminek? Może. Jakkolwiek to nie zabrzmiało cieszy mnie dorastanie dzieci. Nigdy nie lubiłam niemowląt, chociaż umiałam się cieszyć ich mikrym wiekiem i niewątpliwymi urokami, to wyglądałam niecierpliwie czasu kiedy staną przede mną z własnymi przemyśleniami. Nie jest łatwiej, o nie!, ale jest ciekawiej. Jest zaskakująco, bo z satysfakcją stwierdzam, że włożone słowo, wysiłek i poświęcony czas procentują w dobrym kierunku. Jestem matką trójki dobrych ludzi :) Widzę najmłodszego pochylającego się nad kolegą, jego wyszczuplały w międzyczasie paluszek wiedzie literki w zeszycie a dziecięcy jeszcze głos cierpliwie dyktuje niedopisane linijki. Widzę średniego, który mimo zapalczywości i pochopnych działań dzwoni do babci by z troską zapytać się czy na pewno czuje się dobrze. Widzę najstarszego, który wyjmuje ziemniaki z rąk babci i samodzielnie od a do z przygotowuje niedzielny obiad. Rozpływam się, będą z nich ludzie, będzie z nich podpora chociaż  wiele jeszcze przed nami.



Oto tort. Zwykły, truskawki jakby z plastiku, nieeeeważne powiedział Jubilat ładując biały krem do buzi, w której mieszka jeszcze resztka mleczaków . Będą koledzy, koleżanki, będzie piccolo i będzie impreza :) Dziewiątka na torcie zwiastuje rychłe zwieńczenie kolejnej dekady.

 Ech, nie będziemy liczyć tych swoich lat póki młodość w nas ;)

Udanego weekendu dla Was :)

22 komentarze:

  1. Wiele dobrego dla Jubilata ! A tak w ogóle to tak mi się sentymentalnie zrobiło , bo przeżywałam to samo ,a teraz nie wiedzieć kiedy widzę odpowiedzialnych młodych ludzi z troską pochylających się nad swoim drobiazgiem . Skąd kiedy , dlaczego ? Ale to jest piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest piękne, zgadzam się w całej rozciągłości i dziękuję w imieniu Kołka :)

      Usuń
  2. p.s Tort wygląda pysznie !

    OdpowiedzUsuń
  3. I dla takich chwil , warto było poświęcić nieprzespane noce i wiele innych trosk .
    Ciesze się z Tobą tą radością .
    Pozdrawiam Janiczek .
    Ps. Jubilatowi , wieleee pięknych chwil w życiu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto było poświęcić :) dziękuję Janiczku :)

      Usuń
  4. Jakie to piękne móc powiedzieć "Jestem matką dobrych ludzi"...... Gratuluję i życzę, by ciągle dawali taką radość! Moje dzieci już dorosłe, mają swoje pociechy, a my? Mamy ich więcej do kochania, do martwienia się... Patrzę na nich, i też się cieszę...
    Dobrego, radosnego życia Jubilatowi! :)
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Joanno za siebie i Jubilata :)

      Usuń
  5. Po dzieciach najbardziej widać jak nam lat przybywa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niech przybywa, wazne, że młodość w nas :)

      Usuń
  6. Pięknie napisałaś. :)
    Sto lat dla Najmłodszego! :)
    akasza2

    OdpowiedzUsuń
  7. jeden z piękniejszych wpisów, jakie czytałam
    najlepszego:)
    Izja

    OdpowiedzUsuń
  8. .. pieknie... :) wszystkiego najlepszego dla jubilata :)
    kolumbina

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepszego dla Najmłodszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, kimkolwiek jesteś :)

      Usuń
    2. to ja - spacer byłam. Jarząbek znaczy;)

      Usuń
  10. Czas leci... Wszystkiego naj dla Młodego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. leci, taka jego cecha :)dziękuję :)

      Usuń
  11. Najlepszego... :)
    Piękny wpis, wzruszyłam się...i bardzo apetyczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń