poniedziałek, 7 października 2013

Wszystko czarne.

Moja ulubiona autorka powieści humorystyczno- sensacyjnych nie żyje. Joanna Chmielewska czarowała, bawiła i sprawiała, ze czułam się detektywem w zaciszu swego domu. Pierwszym przeczytanym tytułem był "Duch" z genialną parą przyjaciółek Tereską i Okrętką. Dziewczyny o wybujałej fantazji pragnące przeżyć coś na własną rękę zdecydowanie wyparły wszystkie mniej lub bardziej interesujące postaci z powieści młodzieżowych którymi zaczytywałam się w podstawówce. To był czas poczęcia się mojej osobistej kolekcji kryminałów pani Joanny. Ze świeżej dostawy księgarskiej niosłam każdy tom czytając w drodze do domu. Czas kolekcjonowania skończył się ok roku 2000. Zniechęciło mnie jedno słowo, w którejś z ostatnich powieści, słowo używane nagminnie przez nasze społeczeństwo jako przecinek w konwersacji. Nie mogłam uwierzyć, że pisarstwo Chmielewskiej zaczęło wciągać takie brudy językowe..., bo zawsze kojarzyła mi się z inteligentnym dowcipem i dbaniem o poprawność językową.  Ale oko do absurdów i aktualnych zmian miała niesamowite i potrafiła świetnie to przedstawić.

W moim prywatnym rankingu na pierwszym miejscu chyba na zawsze stać będzie "Lesio". Nie byłam w stanie spokojnie przeczytać tej pozycji ilekroć brałam ją do ręki. Nigdy nie mogłam opanować odtwarzania scen tej książki w swojej wyobraźni a ponieważ wyobraźnię mam nienajgorszą to mój śmiech zamieniający się w kwiczenie, rżenie albo rzężenie połączone z mimowolną kaskadą z oczu zawsze zostawał odgradzany od reszty domowników zamykaniem drzwi.



I kto się teraz zajmie jej kotami?....

20 komentarzy:

  1. Żal.
    Ale to nie była moja ulubiona pisarka.
    akasza2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żal i smutek, bo już nic nie napisze :(

      Usuń
  2. świetny tytuł postu .
    Lesia kocham jak i Ty , mam go cały czas przy łózku , to wydanie które pokazałaś . Oczywiście mam tez dwa inne wydania wcześniejsze właśnie z kolekcji , tez jak i Ty . Lesia znam na pamięć , scena gdy leci z garbem przed pociągiem jest tą , która zawsze wyzwala mj śmiech . Lesio jest jedną z wielu pozycji z okresu , gdy Joanna opisywała pracownię projektową . Ponieważ sama w takiej pracowałam dobrych kilka lat , czuję się w jej opisach jak w domu . Bo tak włąsnie było . I tragicznie i komicznie . Architekci kontra branżowcy . Moja kolekcja ma czerwoną i bordową oprawę , sztywna . Przestałam czytać nowe powieści nieco później jak Ty .
    W pewnym momencie zaczęły być dla mnie "przegadane" . Ale do starszych ciągle wracam ...

    feliczee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dla mnie też te powieści z okresu pracy w pracowni projektowej są najlepsze. pracowałam kiedyś w biurze, co się naoglądałam to moje, bo branża budowania dróg i mostów była równie obfita w absurdy i różne osobowości jak wszystkie inne branże w socrealizmie - miło mi, że zostawiłaś komentarz :)

      Usuń
  3. Dla mnie ukochaną Jej książką jest "Wszystko czerwone",potem chyba "Całe zdanie nieboszczyka","Klin". Pamiętam jak siedziałam w przychodni z szalejącą anginą ropną,39 stopniami gorączki,tłum oczywiscie przede mną był a ja walczac z temperaturą rżałam czytając właśnie "Wszystko czerwone",teksty detektywa Muldgaarda do dzis rzucają mnie na kolana.
    Mam nadzieję że jej koty znajdą dom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taka nadzieję, pani Joanna miała wielu przyjaciół lubiących futrzaste tranzystorki :)

      Usuń
  4. znam jej ksiazki tylko z blogowych recenzji, zadnej nie czytalam :( artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie te książki zawsze były lekturą czysto rozrywkową, wakacyjną :)

      Usuń
  5. Czytałam kiedyś panią Chmielewską, ale to było tak strasznie dawno ,że nie pamiętam ani tytułów ani bohaterów . Pamiętam za to ,że tak się przy tym śmiałam ,aż rodzinka zaglądała co chwilę do mojego pokoju sprawdzić czy ze mną wszystko w porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie zamykali w osobnym pomieszczeniu :)

      Usuń
  6. za namową koleżanek już będąc dorosła przeczytałam ze dwie książki Chmielewskiej, ale jakoś zupełnie mi wtedy nie spasowały, może za jakiś czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może nigdy, są ludzie, którym Chmielewska nie podchodzi i już.

      Usuń
  7. Ja ją uwielbiałam.
    Nad Lesiem śmieję się do dzisiaj w głos, Wszystko czerwone i Romans Wszechczasów, to dla mnie najlepsza trójka.
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Lesiu i jego osobowość powalają po prostu :)

      Usuń
  8. książki Chmielewskiej czytałam w wieku 12-13 lat i bawiłam się przy nich setnie:) potem każda kolejna była słabsza i słabsza i przestałam je kupować. ale Lesio i Dzikie Białko oraz Klin bodajże mam do dziś. a czy to nie Jędrusik grała w adaptacji filmowej książki?czy już mnie pamięć zawodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Kalina grała w filmie :) mnie książki Chmielewskiej nadal mocno relaksują i bawią, nawet wczoraj w księgarnio-kawiarni (juuupi mamy taką we wsi! i niebawem ją opiszę) przy kawie i ciastku nadczytałam spory fragment i zdziwiłam się, że niezbyt pamiętam - chyba czas odkurzyć dla rozrywki :)

      Usuń
  9. Niektóre książki pani Joanny czytałam po kilka razy. Za każdym razem śmieszyły mnie tak samo! A dziś przeczytałam, że zmarł Edmund Niziurski. Jego książki też jeszcze mam, a filmy powstałe na ich podstawie oglądaliśmy chyba wszyscy (stworzył m.in. Marka Piegusa)... Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej :( Niziurskiego wolałam od Musierowicz, jakże przykro dowiadywać się o odejściu pisarzy, na których twórczości rosło moje dzieciństwo :(

      Usuń
  10. prawda? ja zaraz ułożę się przy truskawkowym mojito do oglądania Klinu w takim razie:) lidko, w styczniu po nowym roku będę w Krakowie. spotkanie:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja na to jak na lato :) oczywiście, że spotkamy się :)))

      Usuń